Jobs and job offers on Praca.pl
Mówiliśmy już sobie o przygotowaniu wizerunku, niezbędnym przed tak oficjalnym i ważnym spotkaniem, jakim jest rozmowa w sprawie pracy. Wiemy też, że pierwsze wrażenie jest rzeczywistością bardzo realna i bardzo istotną. Znamy siłę naszego wyglądu w jego tworzeniu. Kiedy jednak pracodawca już ochłonie po konstatacji: „Och, jaki profesjonalny wygląd!”, zapewne zechce z nami – o zgrozo – porozmawiać. A my będziemy na szczęście przygotowani. Zastanówmy się, jak to osiągnąć.
Trzeba przede wszystkim być świadomym, że podczas spotkania nie ma miejsca na improwizację – więc trzeba się przygotować. Wiele osób szukających pracy szermuje argumentem: „A jaki sens mają przygotowania? I tak nie da się przewidzieć wszystkich pytań!”. Mają oczywiście rację. Można natomiast doskonale – w większości przypadków – przewidzieć zakres rozmowy.
Zacznijmy więc przygotowania od zgromadzenia jak najbogatszych zasobów wiedzy o uczestnikach spotkania – czyli o pracodawcy i… o nas samych. Sięgnijmy do Internetu, pism branżowych, prasy codziennej, obiegowych opinii czy wiedzy osób, które się z firmą zetknęły. Zwłaszcza te „plotki” mogą okazać się cenne, pozbawione lukru oficjalnych doniesień. Bądźmy jednak ostrożni – jeśli zapytamy kogoś, kto się w firmie nie sprawdził – może opowiadać nam niestworzone historie, wybielając siebie. Pamiętajmy też, że jeśli firma była nienadzwyczajnie zarządzana pięć lat temu – a nadal istnieje – to jest szansa, że rządzą nią już zupełnie inni ludzie.
Niezwykle cennym źródłem informacji będzie osobista wycieczka do firmy. Oczywiście, nie wszędzie da się wejść. Ale postarajmy się wyciągnąć wnioski z tego, co zobaczymy. Zwróćmy uwagę na czytelność adresu, łatwość dojazdu, usytuowanie budynku i jego otoczenie. Zobaczmy, czy łatwo trafić do ważnych osób i poszczególnych działów. Ważna jest jakość wyposażenia, czystość toalet. Spróbujmy porozmawiać z ochroną, portierem, panią w recepcji. Ich wygląd, kultura, życzliwość – wiele mówią o firmie. Z osobami tymi warto miło i naturalnie nawiązać rozmowę – być może wesprą nas i udzielą cennych wskazówek. Często portier czy recepcjonistka są traktowani przez petentów jak „koniec układu pokarmowego” – byle jak a czasem nawet niegrzecznie. Pamiętajmy, że spełniają ważną rolę – tworzą pierwsze wrażenie o firmie, są narażeni na gniew i pretensje, i pracowników, i interesantów, często spoczywa na nich odpowiedzialność materialna. Znają za to doskonale wszystkich w firmie, wiedzą, w jakim humorze przyszedł dzisiaj prezes, a w jakim szefowa działu personalnego. Dlatego uszanujmy ich pracę – a na pewno nasza życzliwość spowoduje, że kiedy wrócimy na rozmowę, powitają nas wspierającym uśmiechem. Spacerując po firmie, czy jej okolicach, spróbujmy przyjrzeć się pracownikom – jak się do siebie odnoszą, czy patrzą sobie w oczy, czy plotkują na korytarzu o sprawach służbowych czy kolegach. Możemy też zwrócić uwagę na ich strój.
Wszystkie te informacje pozwolą nam ocenić filozofię firmy, jeśli chodzi o traktowanie klientów i pracowników, jej zasobność, pomysł na inwestowanie, kulturę. Jeśli na przykład uderzy nas uprzejmość portiera – możemy ze spokojem w rozmowie wskazać na to, że w pracy jest dla nas ważny człowiek, a po jakości obsługi poznać profesjonalizm konsultanta. Jeśli budynek firmy jest urządzony bardzo dostatnio i widać w wystroju rękę drogiego dekoratora – będziemy śmielej negocjować zarobki. Jednak kiedy okaże się, że prezes firmy budowlanej rezyduje w skromnym pokoju, ale obok budynku stoi wielka hala pełna nowoczesnych maszyn – możemy spokojnie ufać jego rozsądkowi. Pewno nie będzie pozwalał nam zarabiać wielkich pieniędzy, ale warto pomyśleć o pracy w firmie, która ma perspektywę rozwoju. Jeśli na ścianach roi się od zdjęć zarządu polującego na dzika zwierzynę – warto zdobyć przynajmniej podstawową wiedzę o myślistwie. Jeśli firma chwali się podziękowaniami za działalność charytatywną – zastanówmy się, jaki pomysł możemy mieć na takie działania.
Ważne, abyśmy przeanalizowali w kontekście zgromadzonej o firmie wiedzy interesujące nas stanowisko. Jaki powinien być pracownik w tej właśnie firmie? Nie wystarczy mi wiedzieć, że mam być handlowcem. Jedne branże i firmy preferują marketing agresywny a handlowiec to prawdziwy wojownik, inne – stawiają na długotrwałe budowanie partnerskich relacji z potencjalnymi klientami. Czasem przedstawiciel ma oczarować swoim urokiem, czasem – odegrać rolę opiekuna przynoszącego pewność i bezpieczeństwo inwestycji. Mamy pewne stereotypy dotyczące pewnych stanowisk – ale niekoniecznie muszą być one prawdziwe w każdym przypadku. Na przykład niejednokrotnie doradca handlowo – techniczny, oferujący zawansowane technologie, nie może być gładkim, wyelegantowanym, wypachnionym młokosem. Poszukuje się raczej osób poważnych, budzących zaufanie, mających doskonałą wiedzę i umiejętność jej przekazania.
Zastanówmy się, o co my, będąc na miejscu rekrutera, chcielibyśmy zapytać kandydata. Kogo poszukiwalibyśmy jako pracownika. Co nam się wydaje istotne w wykonywaniu konkretnego zawodu. Ćwiczenie takie, wykonywane z osobami szukającymi pracy, często prowadzi do zaskakujących rezultatów – nie zatrudnilibyśmy samych siebie! Narzekamy na wybredność pracodawców, a stając choćby 10 minut na ich miejscu, stajemy się jeszcze bardziej surowi.
Dalej – trzeba uważnie przestudiować swój – oczywiście dobrze napisany – życiorys. Po pierwsze, musimy absolutnie pamiętać wszystkie daty, nazwy, stanowiska, zakresy obowiązków. Bądźmy też krytyczni – do czego rekruter może się „przyczepić”? Luki w historii zatrudnienia, jego krótkie okresy, nieukończona edukacja – wszystko to należy umieć uzasadnić. To samo dotyczy kwestii od nas niezależnych – płci, stanu cywilnego, wieku, uszczerbków na zdrowiu.
Na pewno wiemy z różnych źródeł, jakie pytania na rozmowach padają standardowo. Nie każdy pracodawca jest profesjonalnym rekruterem. Czasem bardziej się boi spotkania z nami, niż my z nim. Sięga wtedy do sprawdzonych zestawów kwestii do omówienia. Możemy się więc spodziewać prośby o krótkie omówienie doświadczenia zawodowego, wyjaśnienie niejasnych czy niepełnych, czy szczególnie frapujących elementów CV. Pytanie o naszą wizję pracy, pomysły, plany, zainteresowania, dyspozycyjność – wydają się dość zrozumiałe. Łatwo się do nich przygotować. Pamiętajmy, aby nasze odpowiedzi nie miały drugiego dna. Pewna pani, zapytana, dlaczego chce pracować jako księgowa, odpowiedziała: „Bo mam odpowiednie wykształcenie”. „czyli jakie?” – dociekał rekruter – „skończyłam pedagogikę specjalną” – odrzekła pani. W innej firmie postanowiono stworzyć dział kontroli wewnętrznej. Zaproszono kandydatkę o stosownym doświadczeniu. Padło pytanie: „Jak pani sądzi, dlaczego w firmie taki dział jest potrzebny?”. Pani szeroko i pięknie rozwodziła się nad pożytkami, podkreślając zwłaszcza kwestie znacznych oszczędności. Zapytana dalej, dlaczego zredukowano jej stanowisko u poprzedniego pracodawcy, wyznała szczerze: „Z racji oszczędności”.
Bywają też pracodawcy, którzy zadają pytania dotyczące orientacji w bieżących sprawach polityczno – społecznych, albo chcą poznać nasze zapatrywania na rożne kwestie. Należy tu zachować ostrożność i dbać o nie wypowiadanie skrajnych, kontrowersyjnych poglądów. Tym bardziej starajmy się nie używać dużych kwantyfikatorów, czyli „każdy”, „zawsze”, „wszędzie” itp. Wyobraźmy sobie np., że pracodawca mężczyzna pyta kandydata mężczyznę: „czym się pan interesuje?” a ten odpowiada: „oczywiście, jak każdy prawdziwy mężczyzna, interesuje się sportem i motoryzacją”. Czy nie pomyślał, że jego rozmówca może jak najbardziej czuć się stuprocentowym mężczyzną, ale nienawidzić sportu i ryku silników, za to kochać akwarystykę i archeologię?
Nie można się również dziwić, jeśli na rozmowie kandydat, od którego wymaga się znajomości języka obcego, zostanie poproszony o wypowiedź w tym właśnie języku. Nie można się wtedy zasłaniać argumentami jak pewien kandydat: „A mnie nikt nie uprzedził, że będzie po angielsku!”
Oczywiście, nawet najlepiej przygotowany kandydat trafi na oryginalnego rekrutera, lub na pytania nieoczekiwane, czy takie do których przygotować się nie sposób. Do tych ostatnich należą sprawdziany naszego sposobu myślenia, kreatywności, otwartości. Możemy zostać poproszeni na przykład o odpowiedź na pytanie: „Czy w lesie, w którym nikogo nie ma, słychać trzask łamiącego się drzewa?”. To pytanie iście filozoficzne, nie znajdziemy na nie jednej, przekonującej dla wszystkich odpowiedzi. Ale próba ustosunkowania się do niego pokazuje, jakimi drogami krąży nasze rozumowanie. Warto próbować je rozwikłać, podejść
z humorem i polotem.
Postarajmy się interesująco opowiadać o naszych zainteresowaniach – nawet, gdy wydają się nam one zwyczajne i trywialne. Pełne pozytywnych emocji opowiadanie o pielęgnowaniu roślin doniczkowych i sukcesach w tym zakresie jest o wiele bardziej frapujące niż bezbarwne streszczenie poglądów na rozwój myśli politycznej w XIX wiecznej Anglii.
Niezdrowo w każdym pytaniu rekrutera wietrzyć postęp – pewna pani wpadła w panikę, kiedy dyrektor zapytał ją, jak jej się jechało na spotkanie. Zaczęła się domyślać, że może chodzić o to, czy jest zdeterminowana do podjęcia pracy za wszelką cenę. A pan dyrektor był po prostu życzliwym i kulturalnym człowiekiem.
W przygotowaniach do rozmowy rekrutacyjnej pamiętajmy o zachowaniu zdrowego rozsądku i naturalności. Nie chodzi o to, aby z rozbrajająca szczerością opowiadać o tym, jacy jesteśmy spóźnialscy i jak nam trudno zebrać się do pracy. Ale nie warto tez tworzyć mitów na temat własnej osoby, kłamać czy odpowiadać okrągłymi zdaniami wprost z materiałów szkoleniowych. Nie pokażemy się w ten sposób od najlepszej strony a doświadczony rekruter i tak tych historyjek nie kupi. O wiele skuteczniejsze okazuje się uczciwe przemyślenie najważniejszych zawodowo kwestii, podjęcie trudu refleksji nad nimi i nad sobą samym, a potem – pozostaje już tylko oczarować sobą rozmówcę.
12.01.2007 - Zespół Praca.pl
CATEGORIES