Drzemka w pracy – przyjaciółka wydajności 2017-03-10

Nie tylko noc sprzyja zasypianiu. Drzemka w ciągu dnia potrafi zdziałać cuda i zwiększyć naszą efektywność. Dlaczego nie korzystać z tego rozwiązania w pracy? Ostatecznie chodzi o wydajność i efekty. 

 

 

Znani drzemiący

 

Leonardo da Vinci, Napoleon Bonaparte, Thomas Edison, Winston Churchill, Albert Einstein a nawet Bill Clinton udawali się na poobiednią drzemkę. Churchill mówił "Nie myśl, że wykonasz mniej pracy, śpiąc w ciągu dnia. To głupi pogląd ludzi bez wyobraźni.” Clinton z kolei wyznał, że największe błędy życiowe popełnia wtedy, gdy dopada go zmęczenie. Naukowo udowodnione jest, że ludzie nie są stworzeni do tego, aby pracować w ciągu przez osiem godzin. Potrzebują krótkiej przerwy w podczas dnia pracy. Badania przeprowadzone przez NASA wykazały, że drzemka zwiększa wydajność o 35%, pomysłowość o 40%, a decyzyjność o 50%. Za NASA wtórują naukowcy z Harvardu przypisując drzemce pozytywny wpływ na pamięć, koncentrację i kreatywność.

 

Sjesta rzecz normalna

 

W krajach południowych, śródziemnomorskich codzienne drzemki są wpisane w kulturę. Hiszpanie, Włosi, Grecy bez wyrzutów sumienia udają się na poobiedni odpoczynek. Tamtejsi pracodawcy mają szacunek do tego codziennego rytuału i wręcz zachęcają swoich pracowników do sjesty. Bardzo powoli pracodawcy na rynku ogólnoświatowym zaczynają patrzeć na krótką drzemkę w pracy przychylnym okiem i stwarzają ku temu odpowiednie warunki oddając pracownikom tzw. nap roomy. Pokoje drzemek cieszą się ogromną popularnością w Stanach Zjednoczonych, Szwecji czy Japonii. W Polsce jeszcze wiele wody w Wiśle upłynie zanim nap roomy staną się standardem niczym benefity sportowe. Aczkolwiek na naszym rodzimym rynku mamy już nieliczne przypadki, gdzie wybrańcy mogą zdrzemnąć się w pracy, np. w Google czy Nike. Oczywiście nap roomy to nie jedyna forma szybkiego relaksu dla pracowników. Do ich dyspozycji są także pokoje rozrywek wypełnione sprzętem sportowym, telewizją, bilardem czy konsolami.

 

Jeśli nie drzemka, to co?

 

 

Jak wynika z badań przeprowadzonych przez Draugiem Group krótki odpoczynek w trakcie pracy jest konieczny. Najwyższy stopień produktywności osiągamy pracując 52 minuty non stop, a następnie relaksując się 17 minut. Choćby chwilowy relaks pozwala poradzić sobie ze stresem. Według badań CFP Board może być to chociażby chwila poświęcona na grę komputerową, zakupy czy przeglądanie walla na facebooku. Świadomy pracodawca nie robi z tego powodu żadnego problemu. Co więcej dbając o komfort pracy oferuje specjalne strefy służące do regeneracji umysłu i podbudowania sił fizycznych.


W polskich realiach nie jest łatwo odnaleźć firmy stosujące politykę odpoczynku włącznie z drzemkowymi kwestiami. Jednak nie jest to niemożliwe. Biuro firmy Skanska w Warszawie oddaje do dyspozycji swoim pracownikom, do korzystania w trakcie dnia pracy konsolę do gier, telewizor, wygodne fotele, bieżnię czy stół do piłkarzyków. W Shell Business Operations w Krakowie w godzinach pracy wyciszenia można poszukać w pokoju relaksu. Nie ma problemu aby skorzystać z sesji jogi pod okiem profesjonalnego trenera, czy zagrać z bilard bądź PlayStation. Chwila oderwania się od trudnych zadań skutkuje zwiększeniem tempa i efektywności działań. Jest to zdecydowanie bardzo ważny punkt motywujący pracowników do działania.

 

Polska rzeczywistość

 

W polskich realiach drzemka w pracy czy jakakolwiek forma drobnej rozrywki w ciągu dnia pracy jest w zasadzie niedopuszczalna. Gdy stajemy się senni, udajemy się po dziesiątą kawę z kolei, ewentualnie „wietrzymy się” ekspresowo na tarasie i wracamy do obowiązków. Co odważniejsi starają się wykorzystać chwilę nieobecności przełożonego na kreatywną drzemkę. W Polsce idea nap roomu jest mało prawdopodobna. Wśród pracodawców panuje przekonanie, że jakakolwiek forma rozrywki w pracy rozleniwia pracownika. Na polskim rynku ten trend zastępują już od dłuższego czasu działania projektowe. Większe firmy nie skupiają się wyłącznie na „przesiedzeniu” 8 godzin w pracy, a szefów interesuje głównie wynik. Nie obchodzi ich czy poświęciliśmy na określone zadanie cztery czy osiem godzin, czy w tym czasie ucięliśmy półgodzinną drzemkę lub rozegraliśmy partyjkę w szachy, bądź „zrobiliśmy” misję grając na PlayStation. Liczy się efekt końcowy. Drzemki w polskiej rzeczywistości w zasadzie nie istnieją, aczkolwiek otoczenie pracy staje się bardziej przyjazne i relaksujące. Moda na nap roomy rozwija się w ślimaczym tempie, więc jeśli odczuwamy spadek energii w ciągu dnia zamiast po poduszkę, możemy sięgnąć po mocne espresso. Dla niektórych nie ma rzeczy niemożliwych i co sprytniejsi, nie bacząc na obecność szefa, na kilka sposobów („na kabel”, „na upuszczony długopis”, „na zaczytanego”) ucinają sobie drzemkę przy biurku. 

Kolorowych snów. 

Przeczytaj także:

Skomentuj