Praca.pl Centrum Prasowe Badania i raporty
Zakaz pracy w niedzielę – kto jest za, a kto przeciw?

25.06.2013

Zakaz pracy w niedzielę – kto jest za, a kto przeciw?

7 min

Zamknięte sklepy w niedziele? Ten projekt wywołuje wiele emocji zarówno w mediach, jak i wśród zwykłych obywateli. Portal Praca.pl przeprowadził ankietę, w której spytał internautów o zdanie na temat zakazu pracy w tym dniu tygodnia.


86 posłów, głównie z Prawa i Sprawiedliwości, Solidarnej Polski, ale także i konserwatywnego skrzydła Platformy Obywatelskiej oraz niektórzy parlamentarzyści Polskiego Stronnictwa Ludowego złożyło w Sejmie projekt zakazujący niedzielnego handlu w sklepach wielkopowierzchniowych.


Wnioskodawcy chcą, by dotychczasowe obostrzenia, które obowiązywały handlowców w dni świąteczne, stały się normą również w niedziele. Przypomnijmy: w trakcie dni ustawowo wolnych od pracy zamknięte są galerie handlowe, a pracować mogą jedynie właściciele lokalnych biznesów, bez udziału pracowników. Zakaz pracy w święta nie dotyczy osób zatrudnionych w ramach umów cywilnoprawnych (np. umowy zlecenia). W myśl projektu nowej ustawy takie same zasady objęłyby już nie tylko dni świąteczne, ale wszystkie niedziele.


Niedziela w galerii szkodzi rodzinie


Wnioskodawcy projektu tłumaczą konieczność wprowadzenia zakazu działalności dużych sklepów w niedzielę negatywnym według nich zjawiskiem spędzania coraz większej ilości czasu w tych miejscach polskich rodzin. Niedziela jako „dzień święty i rodzinny” powinna być spędzana w inny sposób niż na pospiesznej konsumpcji i zakupowym szaleństwie. Zdaniem posłów otwarte w niedziele centra handlowe napędzają niepotrzebna konsumpcję oraz przyczyniają się do rozpadu więzi w rodzinach.


Równie ważnym argumentem są kwestie pracownicze – posłowie zauważają, że osoby pracujące w niedziele są pozbawione możliwości spędzania czasu z rodziną oraz odpoczynku, co odbija się na ich kondycji psychicznej i fizycznej.
Do postulatów zgłoszonych w sejmie przychyliła się również Polska Izba Handlu, która przekonuje, że sprzedaż w niedziele staje się w naszym kraju coraz mniej opłacalna, bo konsumenci nie są już tak chętni jak w poprzednich lat do spędzania tego dnia tygodnia na zakupach. PIH, która zrzesza wiele tysięcy zarówno małych sklepów, jak sieci handlowe takie jak Społem czy Piotr i Paweł twierdzi, że rządowy zakaz handlu w niedzielę nie wpłynie na obroty handlowców – w inne dni tygodnia klienci po prostu kupią więcej.


W kontekście toczącej się w mediach dyskusji na temat przygotowywanych przez posłów zmian portal Praca.pl przeprowadził wśród internautów ankietę, w której zapytał, czy powinien zostać wprowadzony zakaz pracy w placówkach handlowych w niedziele. Opinie rozłożyły się równo po połowie: 50% badanych popiera poselską inicjatywę, druga połowa uważa, że odgórna regulacja tej kwestii jest niepotrzebna. Rozłożenie głosów wskazuje, że kwestia ta budzi wiele kontrowersji i sprzecznych opinii.

Znamy już opinie zwolenników zakazu handlu w niedzielę. Warto w tym miejscu zatrzymać się nad kontrargumentami osób, które znalazły się w drugiej połówce przeprowadzonej przez Praca.pl. Przeciwnicy zakazu mają w ręku wiele argumentów, które jak się wydaje, przesądzają o szkodliwości tego projektu.

 

„Recepta” na kryzys?


Przede wszystkim warto się zastanowić, czy ograniczenie dni handlowych do sześciu w tygodniu niekoniecznie to na pewno dobry pomysł w momencie spowolnienia gospodarczego i niepewnej koniunktury. „Sklep zamknięty w niedziele to być może niewielki problem dla dużych sieci handlowych, jednak dla samodzielnych jednostek czy małych sklepików zatrudniających pracowników może oznaczać znaczną utratę wpływów, a co za tym idzie konieczność redukcji zatrudnienia, a nawet ryzyko upadłości. Jedną z ekonomicznych recept na ożywienie gospodarki jest przecież promowanie i dotowanie przedsiębiorczości tak, by osoby prowadzące własną działalność mogły ją rozwijać tak, by przynosiła dochód, dawała zatrudnienie i przyczyniała się do wzrostu koniunktury. Trudno sądzić, że takie propozycje jak zakaz handlu w niedziele przyczynią się do umacniania się polskiej gospodarki” – mówi Krzysztof Kirejczyk, prezes portalu Praca.pl.


Pracownicy weekendowi bez pracy


Argumentowi PIH o tym, że handlowcy odbiją sobie straty niedzielne w tygodniu, można przeciwstawić stwierdzenie, że nie wszystkie z nich będą możliwie do odpracowania. Strata to bowiem dla firmy nie tylko mniejsze obroty, ale również konieczność zwolnienia pracowników. Twórcy projektu jak się wydaje nie wzięli pod uwagę rzeszy pracowników galerii handlowych, zatrudnianych jedynie w systemie weekendowym (czyli pracujących w piątek, sobotę i niedzielę), dla których oznacza to nie tylko znaczące zmniejszenie wynagrodzenia, ale również być może utratę pracy. W wielu przypadkach bowiem firmy na tyle odczują brak niedzieli w grafiku i zmniejszenie wpływów, że konieczne będzie zredukowanie załogi o osoby, dla których nie będzie wystarczająco dużo godzin pracy. Według szacunków ekspertów z powodu konieczności zamykania sklepów w niedziele pracę może stracić nawet kilkadziesiąt tysięcy osób.


Niedziela w środę


Zwolennicy zamykania galerii handlowych w niedziele zwracają również uwagę na trudną sytuację osób pracujących w tym dniu tygodnia. Jednak sprawa ta nie jest jednoznaczna: pomysłodawcy nowej ustawy nie wzięli pod uwagę wielu czynników, które sprawiają, że nie można jednoznacznie stwierdzić, że osobom pracującym w niedziele dzieje się krzywda. Przede wszystkim warto zauważyć, że często pracownicy dostają premie za pracę w weekendy. Wypadnięcie niedzieli z grafiku sprawi, że ich wynagrodzenie zostanie zmniejszone, co może odbić się niekorzystnie na domowym budżecie.
Poza tym nie do końca sprawdza się w kontekście pracujących w niedzielę argument posłów o braku czasu dla rodziny. Rzeczywiście, w tym danym dniu tygodnia nie są oni dostępni dla bliskich, ale często odbierają oni sobie ten dzień w tygodniu. Wolny czas mogą więc przeznaczyć na pielęgnowanie więzi rodzinnych, odpoczynek czy hobby; jest to też okazja do uregulowania spraw urzędowych. W ten sposób pracujący w niedziele zyskują te same możliwości odpoczynku i kontaktu z najbliższymi, które mają osoby, dla których ten dzień jest wolny.


Kiedy zakupy, jak nie w niedziele?


Choć jest to często przytaczany argument i często traktowany z pobłażaniem argument przeciwników zakazu, warto również jemu poświęcić trochę miejsca. Chodzi o sytuację osób, które pracują w tygodniu na tyle intensywnie, że nie są w stanie wcisnąć w napięty grafik dużych zakupów, które wymagają czasu i zaangażowania. Wyprawa do marketu budowlanego czy „poważne” zakupy spożywcze wymagają zaplanowania oraz skoordynowania logistycznego (dojazd, złożenie zamówienia, niezbędne formalności). Biorąc jeszcze pod uwagę powszechne w dużych miastach korki czy kolejki do kas można uznać, że ta błaha z pozoru czynność jak zakupy zajmuje naprawdę wiele czasu i dlatego nie może być zrealizowana w trakcie tygodnia pracy. Sposobność do spokojnego nabycia potrzebnych produktów bez pośpiechu, który może spowodować błędne decyzje, a co za tym idzie dodatkowe koszty pojawia się dla wielu pracujących właśnie w niedziele. Nic dziwnego, że poselska inicjatywa wywołuje w tej grupie niechęć i oburzenie.

Przymus – najlepsze rozwiązanie?


Zakaz handlu w niedziele uznawany jest bowiem przez jego przeciwników jak niepożądane wtrącanie się państwa w życie obywateli. Oponenci poselskiej inicjatywy twierdzą, że państwo nie powinno decydować o tym, w jakim dniu tygodnia udają się do galerii handlowych – jest to ich suwerenna decyzja. Sposób spędzania wolnego czasu nie powinien być według nich w żaden sposób obszarem zainteresowania i ingerencji ze strony państwa.
W tym kontekście warto zauważyć, że podejmując działania zmierzające do przeforsowania formy przymusu parlamentarzyści narażają się na spadek poparcia społecznego oraz wzrost nieufności wobec rządu. Czy na pewno więc w obecnym momencie politycznym jest to uzasadniony krok?


Patrząc z psychologicznego punktu widzenia argument o potrzebie celebrowania niedzieli poza centrami handlowymi jest również trudny do obronienia. „Nie od dziś wiadomo, że przymus bardzo często zamiast przyczyniać się do poprawy sytuacji, wywołuje jedynie niechęć czy bunt. Warto postawić pytanie, czy narzucona z góry rządowa inicjatywa może realnie wpłynąć na poprawę jakości relacji w rodzinach? Czy puste centra handlowe sprawią, że więcej rodziców będzie aktywnie spędzać czas ze swoimi dziećmi?”- pyta Michał Filipkiewicz, ekspert portalu Praca.pl. Trudno jednoznacznie wyrokować, można jednak postawić tezę, że problem ten jest dużo bardziej złożony niż się to może wydawać. Dla tego być może warto byłoby podejmować inne inicjatywy, które realnie wspierałyby rodziców czy uczyły obywateli mądrego odpoczynku.


Wyniki ankiety przeprowadzonej przez portal Praca.pl wskazują, że społeczeństwo jest bardzo podzielone w kwestii potrzeby wprowadzenia zakazu niedzielnego handlu. Wydaje się jednak, że rządowa inicjatywa może przynieść więcej szkód niż pożytku, w negatywny sposób wpływając na zatrudnienie czy wywołując wzrost niezadowolenia społecznego . Mimo że w Europie rzeczywiście jest wiele państw, w których w niedziele sklepy są puste (zakaz obowiązuje np. w Holandii, Norwegii czy Niemczech), to jednak widać również symptomy odchodzenia od tego modelu na rzecz swobodnego handlu, który pomoże „rozruszać” koniunkturę oraz przyczyni się do polepszenia jakości życia obywateli. Warto więc, by polscy parlamentarzyści wybrali rozwiązanie, które będzie wspierało polską gospodarkę, a nie dodatkowo ją wyhamowywało.

Kontakt dla mediów

Zuzanna Szewczyk

Specjalistka ds. Marketingu i PR

Newsletter Praca.pl