Umowy śmieciowe – czym są i na czym polegają?

2019-08-23

Mimo że jest to niezgodne z prawem, część pracodawców zatrudnia podwładnych na zasadach charakterystycznych dla umowy o pracę, jednak wymuszając podpisanie umowy cywilnoprawnej – tzw. „śmieciówki”.

 

Umowy śmieciowe – czym są?

 

Umową śmieciową potocznie nazywamy zatrudnienie na podstawie umowy zlecenie lub umowy o dzieło. Pejoratywne określenie „śmieciowa” odnosi się do faktu, że zatrudniony nie podlega ochronie gwarantowanej przez Kodeks pracy. Nie ma zapewnionego okresu wypowiedzenia, płatnego urlopu wypoczynkowego, ochrony zatrudnienia w okresie ciąży, wynagrodzenia postojowego, dodatku za pracę w nocy i godziny nadliczbowe czy innych czynników, które wpływają na poczucie stabilizacji w zakładzie pracy.

 

Umowa śmieciowa – na czym polega

 

Śmieciówki są popularne w polskich firmach, ponieważ obniżają koszty zatrudnienia pracowników oraz dużo łatwiej jest je rozwiązać niż umowę o pracę. Czym są umowy śmieciowe i w jaki sposób różnią się od etatu? Jedna z głównych różnic polega na obowiązku odprowadzania składek na rzecz pracownika do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. W przypadku stosunku pracy pracodawca musi opłacać na rzecz podwładnego składki chorobową, zdrowotną, emerytalną, rentową i wypadkową.

 

Dla umowy zlecenie składka chorobowa jest dobrowolna, natomiast składka wypadkowa uzależniona od tego, czy zlecenie jest wykonywane w siedzibie firmy. W przypadku umowy o dzieło składka emerytalna, rentowa i chorobowa musi zostać odprowadzana, o ile kontrakt jest zawierany z własnym pracownikiem lub praca wykonywana na rzecz własnego pracodawcy. Składki wypadkowe i chorobowe nie muszą być uiszczane do ZUS-u.

 

Koszty na ubezpieczenie potrącane są zarówno z wynagrodzenia podwładnego, jak i środków pracodawcy. W przypadku umowy o pracę składki pokrywane przez pracodawcę wynoszą około 20% wynagrodzenia brutto pracownika. Umowa zlecenie jest tańsza, ponieważ w przypadku, gdy zatrudniony to student do 26. roku życia lub jest jednocześnie zatrudniony w innej firmie, w której otrzymuje minimalne wynagrodzenie, szef nie ponosi dodatkowego kosztu wynikającego z obowiązku opłacania składek ZUS, na Fundusz Pracy czy Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych – płaci jedynie kwotę wynagrodzenia brutto. W przypadku umowy o dzieło, gdzie niezależnie od okoliczności zatrudnienia czy wieku pracownika szef ponosi tylko koszt związany z wynagrodzeniem. Warto pamiętać, że mniejsza liczba obowiązkowych składek oznacza, że pracodawca za zlecenie lub dzieło może wypłacić wyższe wynagrodzenie pracownikowi.

 

Umowy śmieciowe – zmiany

 

Od osób pełniących obowiązki na podstawie umów śmieciowych często – wbrew przepisom – wymaga się wykonywania obowiązków w sposób charakterystyczny dla stosunku pracy. Ten ostatni cechuje się bowiem:
• ustalonym miejscem i czasem pełnienia czynności służbowych,
• obowiązkiem osobistego wykonywania pracy,

• ciągłością pełnienia pracy,

• koniecznością wypełniania poleceń pracodawcy i podporządkowania się zasadom panującym w miejscu zatrudnienia.

 

Tymczasem wymogi te nie dotyczą ani umowy zlecenie, ani umowy o dzieło. Pierwsza zawierana jest na wykonanie określonych czynności, druga w celu utworzenia pewnego produktu (dzieła). W myśl art. 22 Kodeksu pracy „nie jest dopuszczalne zastąpienie umowy o pracę umową cywilnoprawną przy zachowaniu warunków wykonywania pracy”, charakterystycznych dla stosunku pracy.

 

Ponieważ w praktyce przepisy te bywają łamane, proponowane są zmiany mające na celu ograniczenie możliwości zatrudniania pracowników na podstawie umów cywilnoprawnych.

 

Ustawa o umowach śmieciowych

 

Jeden z projektów ustawy zakłada wprowadzenie rozdziału na umowę etatową i nieetatową. Ta pierwsza byłaby po prostu dotychczasową umową o pracę. Umowa nieetatowa zawierana byłaby natomiast tylko wówczas, gdy obowiązki pełnione byłyby przez maksymalnie 16 godzin tygodniowo. Gdyby ten limit przekroczono, kontrakt stałby się automatycznie umową o pracę.

 

W przypadku umowy nieetatowej nie obowiązywałaby zasada ciągłości pracy. To znaczy, że podwładny mógłby zostać wezwany do pracy w każdym momencie, ale też nie miałby obowiązku podjęcia czynności służbowych. Gdyby jednak się na to zdecydował, wówczas miałby zagwarantowane przywileje pracownicze – wynagrodzenie, urlop wypoczynkowy itp. Zmiany w Kodeksie pracy nadal są jednak w fazie projektów.

 

Przeczytaj także:

Skomentuj